
Kołatanie serca, zawroty głowy, ucisk w klatce piersiowej czy bóle brzucha nie muszą być objawem zawału czy refluksu. Często źródło tych dolegliwości tkwi w psychice, a dokładniej - w zaburzonej regulacji emocji i nadmiernej aktywności układu wegetatywnego. Tak właśnie działa nerwica wegetatywna, czyli jedno z najczęstszych zaburzeń psychosomatycznych. Cierpienie, które tak naprawdę zlokalizowane jest w psychice Pacjenta, manifestuje się nie poprzez smutek czy niepokój, a poprzez najróżniejsze objawy z ciała. Często mijają lata, zanim prawdziwe źródło dokuczliwych symptomów zostanie właściwie rozpoznane...
Jeśli i Ty doświadczasz objawów z ciała, wobec których lekarze różnych specjalizacji "rozkładają ręce" i coraz częściej zastanawiasz się, czy ich źródłem nie jest przewlekły stres - ten artykuł jest dla Ciebie. Dowiesz się z niego m.in.:
jak leczyć zaburzenia wegetatywne.
Nerwica wegetatywna (często nazywana też nerwicą narządową) to zaburzenie psychosomatyczne, w którym emocjonalne napięcie i stres manifestują się poprzez objawy somatyczne. Organizm zachowuje się tak, jakby chorował – mimo że wyniki badań pozostają prawidłowe. Nie oznacza to jednak, że Pacjent udaje! Nerwica wegetatywna nie jest chorobą somatyczną, ale realną, fizjologiczną reakcją układu nerwowego, który został przeciążony emocjami i przewlekłym napięciem.
Na poziomie neurobiologicznym, nerwica wegetatywna jest zaburzeniem równowagi pomiędzy współczulną i przywspółczulną częścią układu nerwowego (które wspólnie składają się układ wegetatywny). W praktyce oznacza to, że część współczulna układu nerwowego nieustannie pobudza ciało do pozostawania w trybie „walki lub ucieczki”. W przypadku nerwicy wegetatywnej nasz organizm reaguje w sposób, który miałby sens tylko w sytuacji realnego zagrożenia – przyspiesza oddech, zwiększa tętno, napina mięśnie. Przyczyną nie jest jednak niebezpieczeństwo z zewnątrz, tylko stres, zaburzenia lękowe i związane z nimi napięcie - lub też doświadczenia traumatyczne, które nie zostały uświadomione i/lub odpowiednio odreagowane.
W skrócie nerwicę wegetatywną można podsumować tak, że gdy nie umiemy rozpoznać lub wyrazić emocji, ciało przejmuje za nas ich ekspresję. Inaczej mówiąc - gdy wyparte zostaje przez nas np. uczucie niepokoju czy uczucie lęku, pojawiają się pochodzące z ciała objawy nerwicy wegetatywnej.
Objawy nerwicy mogą być dosłownie rozsiane po całym organizmie – a to dlatego, że układ nerwowy pobudza (i czasem dysreguluje) szereg procesów naszego organizmu: od pracy serca, przez funkcjonowanie mięśni gładkich, aż po trawienie. To dlatego u jednych osób obserwujemy kołatanie serca ("nerwicę serca"), u innych dochodzi do tzw. "nerwicy żołądka", a u jeszcze kolejnych – do ataków duszności czy zaburzeń seksualnych. Przewlekła aktywacja współczulnego układu nerwowego może powodować m.in. zaburzenia w funkcjonowaniu mięśni, gospodarki hormonalnej, układu kardiologicznego i odpornościowego.
Wszystkie te dolegliwości łączy wspólny mianownik: doświadczamy stresu, a "zdezorientowane" ciało reaguje na ten stres tak, jakby zagrażał życiu. Ośrodkowy układ nerwowy wysyła do organów sygnały alarmowe, które mają przygotować nas do ucieczki lub obrony. Gdy taki stan trwa krótko, np. kilka dni i jest związany z przygotowywaniem się do ważnego egzaminu, zazwyczaj nie ma poważniejszych konsekwencji. Gdy natomiast przechodzi w stan przewlekły, prawdopodobny jest rozwój nerwicy wegetatywnej.
"Błędne koło" nerwicy wegetatywnej polega na tym, że im bardziej koncentrujemy się na objawach i się ich obawiamy, tym bardziej reaktywny jest nasz układ nerwowy. Wysyła kolejne sygnały alarmowe do ciała, a natężenie objawów i nasz lęk rośnie.
Moje doświadczenie pokazuje, że objawy nerwicy wegetatywnej mogą dotyczyć tak naprawdę wszystkich narządów i codziennych procesów organizmu. Wśród najczęstszych objawów wegetatywnych wymienia się natomiast:
zaburzenia seksualne, np. spadek libido czy trudności w osiąganiu orgazmu.
Jak sugerują doświadczenia klinicystów i wyniki badań, ryzyko zachorowania na nerwicę wegetatywną przejawiają przede wszystkim ludzie zmagający się z przewlekłym stresem lub niskim poczuciem bezpieczeństwa - wynikającymi z przeszłych doświadczeń traumatycznych lub aktualnych trudności. Jednocześnie u wielu z tych Pacjentów obserwuje się tendencje do perfekcjonizmu i nadmiernej kontroli siebie i swojego otoczenia. Są to swego rodzaju strategie regulowania poziomu aktywności nerwowej, często jedyne dostępne tym osobom.
Nie istnieje jedna przyczyna tego zaburzenia. Przyczyny nerwicy wegetatywnej to kombinacja czynników biologicznych, psychologicznych i środowiskowych.
nierealistyczne oczekiwania wobec siebie.
Występowanie objawów może być też związane z:
Czynniki biologiczne nie są jednak przyczynami nerwicy wegetatywnej jako takimi - to raczej czynniki dodatkowo zwiększające ryzyko zachorowania, wpływające na moment wystąpienia objawów i ich nasilenie.
Objawy psychiczne, które ulegają "przekształceniu" w nieprzyjemne stany fizyczne, nie są domeną wyłącznie nerwicy wegetatywnej. Czasem objawy z ciała na tle psychicznym to nie zaburzenia lękowe, lecz np. zaburzenia nastroju lub zaburzenia potraumatyczne.
Układ wegetatywny może zareagować nadmierną aktywnością także w obliczu epizodu depresyjnego. W kryteriach diagnostycznych dla depresji wyróżnia się charakterystyczne objawy somatyczne, takie jak:
Ciężka depresja z objawami psychotycznymi to najpoważniejsza postać depresji, w której nie tylko stan psychiczny człowieka ulega znacznemu pogorszeniu - można powiedzieć, że cała jego tożsamość ulega rozpadowi.
Osoby z depresją w stopniu ciężkim często przeżywają objawy fizyczne, które wykraczają poza te opisane wyżej. Należą do nich m.in. osłupienie depresyjne, będące skrajną postacią spowolnienia psychoruchowego. Czasem osiąga ono rozmiary, przy których Pacjent nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować, a nawet poruszać się czy odpowiadać na czyjeś pytania.
Wśród objawów osiowych (głównych) dla ciężkiej depresji psychotycznej znajdziemy również urojenia. Różnią się one jednak od „absurdalnych” w treści urojeń, charakterystycznych np. dla schizofrenii. Są to m.in. urojenia nihilistyczne - Pacjenci je przeżywający mają trudność z rozróżnieniem, gdzie ich ciało się zaczyna, a gdzie kończy. Doświadczają poczucia derealizacji i utraty kontroli nad ciałem. Często są przekonani, że stoi za tym poważna choroba. To może wiązać się z kolei z kolejnym rodzajem urojeń w depresji psychotycznej - urojeniami hipochondrycznymi. Te objawiają się głębokim i bardzo trudnym do podważenia przekonaniem Pacjenta, że cierpi na poważną chorobę somatyczną, a jego życie jest zagrożone. Przekonania tego nie łagodzą kolejne wizyty u lekarzy, którzy ponad wszelką wątpliwość wykluczają podejrzenia Pacjenta.
Ciężka depresja z objawami psychotycznymi bezwzględnie wymaga leczenia farmakologicznego, które prowadzi specjalista psychiatra. Czasem niezbędna okazuje się terapia w warunkach szpitalnych.
Zespół stresu pourazowego (PTSD) to zaburzenie, które rozwija się po doświadczeniu zagrażającego wydarzenia, np. wypadku, aktu przemocy czy utraty bliskiej osoby w dramatycznych okolicznościach. W przypadku PTSD organizm nie jest w stanie zarejestrować, że jest już "po" traumatycznym wydarzeniu, przez co układ nerwowy nieustannie pobudza ciało do trybu alarmowego. W efekcie mogą pojawić się m.in. objawy "nerwicy serca", zawroty głowy, ciągły ucisk w klatce piersiowej czy dolegliwości pokarmowe. Wśród problemów psychicznych wynikających z PTSD wyróżniamy natomiast: nawracające i niechciane wspomnienia, koszmary senne, nadwrażliwość na bodźce, drażliwość oraz tendencję do unikania wszystkiego, co wiąże się z traumatycznym wydarzeniem.
C-PTSD (complex PTSD), czyli złożony zespół stresu pourazowego, pojawia się zwykle po rozciągniętych w czasie, wielokrotnie powtarzających się zdarzeniach – np. wielokrotnych aktach przemocy emocjonalnej, zaniedbaniu lub dorastaniu w chaotycznym, nieprzewidywalnym środowisku. Do rozwinięcia się c-PTSD szczególnie predysponują nas trudne doświadczenia w wieku młodzieńczym.
W tym zaburzeniu objawy emocjonalne i fizyczne są jeszcze bardziej liczne i "rozproszone" - osoby doświadczające c-PTSD mówią m.in. o:
przewlekłym stanie spowolnienia lub przyspieszenia psychoruchowego, podobnego do tego obserwowanego w depresji.
W przypadku podejrzenia nerwicy wegetatywnej warto więc zawsze uwzględnić możliwość, że jej przyczyną są depresja lub przeszłe, traumatyczne doświadczenia, które organizm wciąż próbuje "przepracować" na poziomie fizjologicznym. Różnicowanie nerwicy wegetatywnej od innych zaburzeń to trudne zadanie ze względu na ogromne podobieństwo objawów i przyczyn. Dlatego swoje podejrzenia absolutnie zawsze należy skonsultować z psychologiem, psychoterapeutą lub lekarzem psychiatrą.
Najlepsze efekty w leczeniu nerwicy wegetatywnej daje połączenie terapii psychologicznej z codzienną pracą "własną" nad ciałem i emocjami. Celem leczenia nie jest tu pozbycie się objawów, lecz przywrócenie organizmowi stanu równowagi, zrozumienie, co ciało próbuje nam przekazać, i nauka adaptacyjnych sposobów regulacji napięcia.
Nurt psychoterapii warto dobrać nie tyle do rodzaju nerwicy, co do swoich preferencji. W badaniach udowodniono, że bardzo skuteczna jest m.in.:
Kluczowe znaczenie ma to, co robimy pomiędzy sesjami terapii. Zdecydowanie warto zadbać o regularny odpoczynek, kontakt z naturą, dostosowaną do możliwości aktywność fizyczną i budowanie lub odbudowywanie więzi społecznych.
Jednocześnie warto sięgnąć po techniki relaksacyjne o działaniu uspokajającym. Szczególnie pomocne są tu m.in. trening autogenny Schultza (nakierowany na wprowadzenie ciała w stan głębokiego odprężenia podobnego do hipnozy) czy relaksacja Jacobsona, polegająca na świadomym napinaniu, a następnie rozluźnianiu poszczególnych grup mięśni. Regularna praktyka umożliwia ciału przejście ze stanu alarmu do odprężenia i równowagi psychicznej oraz fizycznej, a także zwiększa produkcję endorfin. Po zakończonej psychoterapii pomaga z kolei zapobiec nawrotom.
W dzisiejszych czasach dostęp do takich technik jest bardzo łatwy: bez trudu znajdziesz darmowe treningi np. na Spotify czy YouTube.
Pamiętaj, że jeśli nie masz czasu lub sił na dłuższą praktykę, warto zacząć choćby od 1-minutowego (!) ćwiczenia koncentracji na swoim ciele. Spróbuj po prostu zapytać siebie:
Każde, nawet najprostsze działanie tego typu jest już auto-terapeutyczną interwencją, która może realnie podnieść jakość Twojego życia. Nie chodzi o to, by ćwiczyć godzinami, ale by kroczek po kroczku uczyć się, że ciało nie jest Twoim wrogiem. To, co się z nim dzieje, jest ważnym komunikatem, czego aktualnie doświadczasz i czego potrzebujesz.
W cięższych przypadkach nerwica wegetatywna jest dodatkowo leczona farmakologicznie. Lekarz psychiatra może zalecić np. łagodne środki o działaniu uspokajającym lub przeciwlękowym.
Leczenie nerwicy wegetatywnej jest skuteczne, bezpieczne i może naprawdę odmienić Twoje życie. Uznanie, że za Twoimi objawami z ciała stoją niezaopiekowane trudności psychiczne to milowy krok do poprawy samopoczucia.