
Choruje razem z dziećmi ale dłużej i poważniej, traci zainteresowanie seksem. Jest drażliwa. Często ma zły humor i krzyczy na dzieci. Ustala sobie i potomkom zbyt napięty harmonogram dnia, często zapomina o ustalonych spotkaniach. Nie odbiera telefonów od przyjaciółki, nie pamięta kiedy ostatnio zrobiła coś tylko dla siebie. Przeżywa nieustanny stres o umiarkowanym natężeniu. Co jest jego powodem?
Godzenie licznych obowiązków domowych, czasem też zawodowych, poczucie że wszystko jest na ich głowie, częsta nieobecność partnera, brak osób mogących pomóc w opiece nad dziećmi czy wyręczyć w codziennych zadaniach. Ale też presja ze strony mediów, ukazywanie supermam – uśmiechniętych, szczupłych, zadbanych, wyrabiających się ze wszystkim itp. Przyjrzyjmy się także innym stresorom analizując wyniki badań ekspertów. W latach 70 uczeni z Harvardu przeprowadzili pięciogodzinny eksperyment z udziałem matek i małych dzieci. Okazało się, że dzieci okazywały posłuszeństwo matce średnio tylko przez 60% czasu co może być na dłuższą metę frustrujące dla opiekuna. Inne zaś badanie ukazało, że matki częściej niż ojcowie czuwają nad wykonywaniem przez dzieci codziennych obowiązków np. dopilnowują mycie zębów. Może nie brzmi to zbyt stresująco ale w dłuższej perspektywie – jeśli egzekwowanie takich aktywności spotyka się z niechęcią dziecka – bywa nieprzyjemne i może rodzić napięcia.
Wypalenie macierzyńskie nie jest zarezerwowane tylko dla mam małych dzieci ale może dotyczyć również mam posiadających starsze potomstwo – nastolatków czy młodych dorosłych. Mimo, iż termin wypalenia macierzyńskiego nie jest formalnym rozpoznaniem, według Ziegler jest realnym problemem. Nieleczone – pogarsza jakość życia i może przerodzić się w kliniczną depresję lub zaburzenie lękowe dlatego tak ważne jest by, obserwować siebie i w porę zacząć działać. Jak podkreśla autorka wiele możemy zrobić, by złagodzić negatywne skutki wypalenia a nawet całkowicie je wyleczyć. Konieczna do tego jest zmiana sposobu myślenia i stylu życia.
Według badań obecnie utrzymujemy mniej bliskich relacji niż dawniej. Posiadamy znajomych, koleżanki i kolegów ale tym, co naprawdę potrzebujemy są nie powierzchowne a głębokie kontakty z drugim człowiekiem. Badania potwierdzają, osoby, które mają kogoś do kogo mogą się zwrócić, by uzyskać wsparcie i na kogo mogą liczyć w potrzebie, czują się emocjonalnie i fizycznie lepiej niż osoby, które takiego wsparcia nie mają.
Ziegler uważa, że istnieje związek między brakiem posiadania bratniej duszy a poczuciem przytłoczenia przez życie, tak charakterystycznym dla wypalonych mam. Wiele z nich miało w przeszłości przyjaciółki jednak w miarę upływu życia te więzi się rozluźniły a ważniejsza okazała się relacja z mężem, dziećmi czy kariera zawodowa. Posiadanie przez rodziców przyjaciół jest także dobre dla ich dzieci bo dzieci uczą się poprzez modelowanie. Przyjaźniąc się z kimś dostarczamy pociechom pozytywnych wzorców – jak zawierać, dbać i podtrzymywać bliskie kontakty z innymi.
Z ankiety przeprowadzonej w 2014 r. przez portal Care.com wynika, że co czwarta pracująca mama jest tak przytłoczona różnymi obowiązkami, że co najmniej raz w tygodniu płacze z tego powodu w samotności. Jak wiemy, zabiegana mama jest szczególnie podatna na wypalenie macierzyńskie. Mnogość zadań powoduje, że starając się im sprostać próbujemy wykonywać je w jednym czasie. Nie jest to specjalnie efektywne a na pewno dokłada nam stresu.
Co może pomóc? Potocznie mówi się, że aby wychować dziecko potrzebna jest cała wioska (ludzi). Autorka radzi, by małymi kroczkami zbudować swoją sieć wsparcia. Mieć koło siebie życzliwych ludzi, którzy pomogą w razie potrzeby. Spotykać się z przyjaciółkami, dzielić z nimi swoje troski. Rozdzielić obowiązki domowe na wszystkich członków rodziny. Dbać o relacje z partnerem, postarać się wygospodarować czas na rozmowy bez dzieci, zaplanować wieczory we dwoje. Przykład waszego związku będzie wpływał na relacje waszych dzieci z płcią przeciwną i na to jakich partnerów sobie wybiorą. Ziegler radzi także by przestać robić, organizować i kupować wszystko, co najlepsze dla dzieci. Zamiast tego, po prostu z nimi być.
Ważne jest też by wreszcie odpuścić sobie. Nie dążyć do tego, by być idealną ale wystarczająco dobrą mamą. To taka mama, która też dla siebie jest dobra, dba o siebie (psychicznie też), szanuje swój czas wolny, swoje granice. Taką postawą uczymy dzieci tego, by same dla siebie były ważne, by dbały o swoje potrzeby. „Jeśli my będziemy starać się być supermamami, to nasze dzieci będą próbowały być superdziećmi i w efekcie zaczną odczuwać taki sam superstres jak my” (Ziegler s. 219). W refleksji nad własnym macierzyństwem może pomóc nam także postawienie sobie dwóch kluczowych pytań: „Jak chciałabyś zostać zapamiętana przez swoje dzieci?” i „Co chciałabyś, żeby mówiły o tobie, kiedy Ciebie już z nimi nie będzie?” (Ziegler s. 280).
Opracowano na podstawie: